Bordeaux, czyli więcej niż wino

Lecąc do Bordeaux nie wiedzieliśmy zbyt wiele o tym mieście. Moglibyśmy się więc tu zatrzymać i dać zupełnie zaskakujący i niesztampowy tytuł „Bordeaux – miasto wina”, no ale ileż można, prawda? Winiarnie, kawiarnie, urokliwe uliczki i jakiś bliżej nieokreślony budynek z taflą wody. W zasadzie z naszej strony – szczyt ignorancji. Jednak po kilku dniach byliśmy już całkiem nieźle zorientowani w temacie, wciąż trzeźwi i w pełni gotowi aby pokazać Wam kilka naszych ulubionych miejscówek, rzeczy godnych polecenia oraz pomysłów na szybkie ucieczki z Bordeaux. No to pojechane!

IMG_20180612_223452_678

Bordeaux na start

Korzystając z bezpośrednich lotów na trasie Warszawa-Bordeaux (Wizz, 44 złote w jedną stronę, serio!) lądujecie na lotnisku Bordeaux-Merignac, oddalonym kilka kilometrów od centrum miasta.

Jak dojechać z lotniska do centrum Bordeaux? W tym przypadku to łatwizna! Zaraz przy terminalu wsiadacie do miejskiego autobusu 1, który dowozi Was do głównych ulic i szlaków turystycznych miasta. Na przystanku są automaty, wszystko działa szybko i sprawnie. Nie ma opcji na zaginięcie w akcji.

W Bordeaux możecie się przemieszczać autobusami i tramwajami. Jeśli zdecydujecie się na nocleg w centrum, co zdecydowanie polecamy, najprawdopodobniej nie będziecie musieli korzystać z transportu miejskiego. Trzy linie tramwajowe sprawdzają się jedynie w przypadku bardziej oddalonych miejsc jak Pont d’Aquitaine (francuski odpowiednik i miniatura mostu brooklińskiego) czy Cité du Vin. Centralne okolice Bordeaux nadają się idealnie na piesze wycieczki – główne punkty miasta są raczej blisko (lub bardzo blisko) siebie, a spacery umila elegancka architektura i stosunkowo dużo terenów zielonych.

IMG_20180609_210915_798IMG_20180620_085909_986IMG_20180615_223906_325IMG_20180620_215628_637

Bordeaux na miejscu

Nie ma jednej dobrej rady, ani złotego szlaku, który wskaże jak najlepiej poruszać się po mieście. My zaczęliśmy od głównego traktu – rue Sainte Catherine. Jako, że spacerowanie rozpoczęliśmy wieczorem spotkało nas spore zaskoczenie, że większość miejsc jest już opustoszała lub zamknięta, a ludzi na mieście pozostała jedynie garstka. Byliśmy trochę rozczarowani i przestraszeni, że Bordeaux ma do zaoferowania wieczorem tyle co Wilno (czyli niewiele), ale po prostu należało szukać cywilizacji o tej porze zupełnie gdzie indziej, o czym przekonaliśmy się na szczęście już następnego dnia. Rue Sainte Catherine w dzień to istne targowisko próżności – zagęszczenie mieszkańców i turystów na ulicy w godzinach wczesno popołudnowych robiło spore wrażenie. Trakt ma raptem kilometr z hakiem, a przemierzanie go wśród takiej masy ludzi, sklepów i wołających do Was szyldów zajmuje dłuższy moment (a jak się postaracie to i dwie godziny).

IMG_20180624_003412_315IMG_20180623_012118_261IMG_20180615_223749_215

Trzymając się francuskich punktów odniesienia, to takie mniejsze i (naszym zdaniem) bardziej klimatyczne Champs Élysées. Na korzyść rue Sainte Catherine działa z pewnością fakt, że jest pięknie wybrukowanym deptakiem, a nie wielką asfaltową ulicą, usłaną tysiącami samochodów i migających sygnalizacji świetlnych. Na zakupy, szybką kawę, podziwianie architektury i zachłyśnięcie się klimatem miasta – polecamy tu przyjść, zastrzegając, że na wszystkie te rzeczy znajdziecie lepsze miejscówki w innych częściach miasta.

IMG_20180623_013327_311IMG_20180621_093315_797IMG_20180624_002618_912IMG_20180615_174918_114

Zwieńczeniem ulicy jest Place de la Victoire. Nie odpowiemy Wam na pytanie jaka koncepcja przyświecała zagospodarowaniu tego miejsca, ale znajdziecie tu między innymi monumentalną Bramę Akwitanii, ostro zmurszały obelisk oraz pomnik żółwi z brązu. Ostatecznie więc, plac naćkany jest wszystkim co jego mieszkańcy uznali za the best of  i wcisnęli na jednej przestrzeni dając podwaliny dla przaśnego oczopląsu. Chodźmy więc dalej…

Tutaj w ramach ucieczki z placu chcieliśmy zaproponować szybki skok na pobliski, najpopularniejszy w Bordeaux targ les Capucines. Ale serio, mimo naszej wielkiej miłości do targowych klimatów – nie jest to jednak punkt obowiązkowy.

IMG_20180611_004039_783IMG_20180611_003926_622IMG_20180611_004332_090IMG_20180611_225331_995

Kierując się w stronę rzeki nie sposób ominąć wizytówkę miasta – Place de la Bourse. Trudno stwierdzić czy najbardziej charakterystycznym elementem placu jest sporych rozmiarów budynek pałacowy czy będąca u jego podnóży tafla wody. Wodne lustro, to klasyka kartek pocztowych, pamiątek z podróży i setek zdjęć. Trochę się trzeba poprzepychać dla dobrego kadru, ale warto!

IMG_20180621_211805_719IMG_20180623_233636_570

Spod pałacu, już tylko kilka kroków na bulwary, choć z nimi akurat bylibyśmy ostrożni. My trafiliśmy na okres renowacji/przygotowań/żałoby/nie-wiadomo-czego, więc bulwary reprezentowały biedę, syf i zero atrakcji. Zaraz przy bulwarach znajdziecie Pont de Pierre, najprawdopodobniej najładniejszy i najbardziej zaniedbany most tego miasta. Przejście nim i zawieszenie wzroku na zapyziałej Garonnie z pewnością nie poprawi Waszego samopoczucia, dlatego polecamy szybki powrót w głąb miasta.

IMG_20180620_090139_608IMG_20180614_011444_750IMG_20180612_222328_835

Bardzo blisko głównych atrakcji miasta, właściwie jeszcze w samym centrum, znajduje się pokaźnych rozmiarów Jardin Public. Przywodzi on na myśl Ogrody Luksemburskie w Paryżu i jest równie świetnym pomysłem na odpoczynek w trakcie turystycznego dnia. Polecamy wszystkim, którzy lubią nieco emerytalne klimaty w stylu: ławeczka, trawniczek i gazetka. Warto pospacerować tutejszymi alejkami – na pewno natkniecie się na mieszkańców ogrodu: kaczki, łabędzie, kreciki i wiewiórki. My rozczulaliśmy się nad kaczą rodzinką dobrą godzinę.

IMG_20180616_222230_420IMG_20180616_222641_015Jardin Public to niezłe miejsce na reset. Tym bardziej, że ludzi tu stosunkowo niewiele. Turystów znajdziecie jednak nieopodal, na Place des Quinconces. Podziwiać (?) można na nim Pomnik Żyrondystów, a sam plac jest podobno tym właściwym, centralnym placem miasta. Tutaj również nie rozumiemy zamysłu – wielki plac, wyglądający jak pole po bitwie – i nic. Nic więcej. Chodźmy stąd…

IMG_20180616_221710_073

Jednym z centralnych punktów miasta, położonym w bliskim sąsiedztwie rue Sainte Catherine jest gotycka katedra Saint Andre. To bez wątpienia najbardziej okazała świątynia w Bordeaux. Akwitański Notre Dame, robi mniejsze wrażenie niż paryski klasyk, ale nie można jej odmówić piękna i rozmachu. Place Pey Berland, na którym stoi katedra, to najlepsze miejsce na pobłądzenie w pobliskich uliczkach. Zaraz do tego wrócimy…

Jeśli chodzi o punkty z cyklu must see to chyba tyle, najlepsze czeka Was gdy wyrzucicie przewodnik.

IMG_20180622_090209_425IMG_20180622_090521_639IMG_20180622_090323_519

Bordeaux bez przewodnika

To raz jeszcze, katedra Saint Andre, Place Pey Berland – i idziemy, w którąkolwiek ze stron. Dla nas najlepszy wybór to spacer w kierunku Place Gambetta. W tych okolicach traficie na najbardziej dopieszczone i gustowne uliczki. My polecamy szczególnie: rue des Remparts i rue Bouffard. To istne zagłębie retro witryn, sklepów zarówno z vintage, jak i modern designem, wysokojakościowych produktów, małych galerii sztuki i pysznej kawy w przyjemnym otoczeniu.

IMG_20180609_211549_665IMG_20180621_092931_241IMG_20180620_215943_852IMG_20180620_220350_834IMG_20180623_013757_558IMG_20180618_221902_513

Jest tu przytulnie i klimatycznie i szczerze żałujemy, że nie trafiliśmy tu już pierwszego dnia, choć wszystko to było na wyciągnięcie ręki. Dlatego radzimy już na samym początku zwiedzania włożyć przewodniki z powrotem do plecaka i po prostu błądzić. Zresztą, prawdę mówiąc, nie będziecie mieli specjalnej okazji, aby się zgubić. Większość, nazwijmy to „starówkowych” uliczek  łączy się z głównym traktem, a wszystkie dalsze i tak prędzej czy później docierają do okolic bulwarów. Najlepiej odkrywać Bordeaux po swojemu. Polecamy częste przystanki w tutejszych knajpach. Większość wygląda świetnie, w większości chętnie zjedlibyście niemal wszystko i niestety większość jest strasznie droga. Zazwyczaj trudno trafić na pojedyncze danie w cenie poniżej 15 euro. Mamy jednak genialną wskazówkę: Le Chaudron przy rue Saint Rémi. Kociołek, to jedna z najtańszych i do tego naprawdę najpyszniejszych restauracji w Bordeaux! W cenie 12 euro dostaniecie przystawkę, danie główne i deser – i w połowie dania głównego zwątpicie, że zmieścicie cokolwiek więcej. Lądowaliśmy tu praktycznie co wieczór, by spróbować wszystkiego – i jesteśmy przekonani, że znajdziecie tu coś dla siebie.

IMG_20180623_171402_238IMG_20180623_171548_808

W Bordeaux miłośnicy francuskiej kuchni będą mieli z pewnością dobrze. Hiszpańskiej również. Nie jest to jednak tak szokujące, gdy spojrzycie na mapę i bliskie sąsiedztwo z Krajem Basków. Liczba knajp serwujących tapasy zakrawa już o dominację. Ich także spróbowaliśmy i są równie pyszne.

IMG_20180620_195733_892

Hitem Bordeaux jest oczywiście ich wino (sorry, jednak nie uciekniemy od tej sztampy). Możecie przystanąć w dowolnej kawiarence czy knajpce na jakiejkolwiek ulicy i zamówić lampkę wina. Jest nieziemsko, serio. Im więcej przystanków tym lepiej. Uwaga jednak na portfele – tutejsi barmani doskonale wiedzą, jakie skarby sprzedają. Nie liczcie na ceny porównywalne np. z włoskim domowym winem serwowanym w rzymskich trattoriach. Ceny za kieliszek zaczynają się w okolicach 4 euro. Nie brzmi źle – jeśli nie chcecie spróbować wszystkiego… wszędzie.

IMG_20180618_214659_733IMG_20180615_175645_786IMG_20180612_223055_075

Bordeaux, czas ucieczki

Mówiąc szczerze, Bordeaux nie wydaje się być miastem, które nadmiernie hipnotyzuje i zatrzymuje Was na wiele dni, pozwalając odkrywać coraz to nowe smaczki i zakamarki. Niby fajnie, ale trudno tu mówić o wielkiej miłości i chłonięciu miasta każdym oddechem. Nazwijmy to szczerą sympatią z umiarkowaną temperaturą uczuć.

W związku z tym, w przypadku planu spędzenia kilku dni w Bordeaux, polecamy wygospodarować przynajmniej jeden z nich na wycieczkę za miasto. Wdzięczna to okolica, gdyż zupełnie niedaleko położona jest urokliwa miejscowość Arcachon z tutejszą zatoką, a niewiele dalej wydmy Dune du Pilat.

Na początku uciekacie zatem na dworzec kolejowy, który sam w sobie jest ładny i warty chociaż rzucenia okiem. Tam kupujecie bilety do Arcachon, wsiadacie i nim się obejrzycie jesteście na miejscu. Złapanie pociągu na tej trasie nie będzie trudne, bo składy odjeżdżają średnio co godzinę. Jeśli zatrzymujecie się w Arcachon to po wyjściu z dworca musicie przejść jedynie kilkaset metrów aby znaleźć się na plaży. Może być tam całkiem tłumnie w sezonie letnim, ale my na początku czerwca mieliśmy niemal całą zatokę dla siebie. Długi spacer wzdłuż brzegu przypomina trochę klimat deptaku w Ciechocinku, a trochę wakacji w Kołobrzegu, choć szczęśliwie nie uświadczycie tu parawanów. Przestroga dla tych, którzy nie przepadają za krabami – uważajcie pod nogi, jest ich tu naprawdę sporo! Jedni uciekają z krzykiem, inni łapią je do prowizorycznych sieci rybackich, a ci najodważniejsi urządzają im wyścigi. Nasze opinie co do krabowego zatrzęsienia były dość ostro podzielone. Dla jednych to słodkie stworzonka, a dla innych nieprzewidywalne pająki w skorupie. Do rozważenia, kto z nas ma rację.

IMG_20180626_090734_045IMG_20180625_233619_392IMG_20180625_000142_291IMG_20180625_233528_171IMG_20180625_000322_725

Jeśli nie kręcą Was kurortowo-wypoczynkowe klimaty, to nie zatrzymujcie się w Arcachon, tylko potraktujcie to jak przystanek przesiadkowy i złapiecie zaraz obok dworca autobus zabierający Was na Dune du Pilat. Rzecz rekordowa – Wielka Wydma Piłata – istotnie jest wielka, a z pewnością największa w całej Europie. Dla widoków, które oferuje warto odnaleźć w sobie odpowiednio dużo sił i samozaparcia. Wspinanie się po piachu nie jest szczytem luzu i relaksu. Czekająca na Was panorama jest jednak warta wysiłku. Zatoka Biskajska w słoneczny dzień robi niesamowite wrażenie. Polecamy zejść wydmą na drugą stronę i spędzić trochę czasu na tutejszej plaży. To dość intymne spotkanie z oceanem, ponieważ niewielu się decyduje na zejście poniżej szczytu w stronę wody (perspektywa powrotu rzeczywiście może nie być zbyt zachęcająca), dlatego też plaża jest mocno wyludniona i czysta. Trochę jak bezludna wyspa gdzieś pośrodku Europy. Pokochacie to miejsce, a jak się przyłożycie tak jak my, to zaliczycie jeszcze fatamorganę!

Takie pozory tylko tu!

IMG_20180609_182036_190IMG_20180608_110348_576IMG_20180609_182406_200IMG_20180608_125521_183IMG_20180609_002649_071IMG_20180609_002544_587

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s