Kowno, miniatura multikulti na weekend

Ograniczony fundusz i wolny weekend? Dziś na szybkie i tanie zwiedzanie polecamy Kowno.

Tak samo jak bardzo rozczarowało mnie Wilno, tak równie mocno urzekło mnie Kowno. Na tę opinię wpływ z pewnością miała wyjątkowo sprzyjająca pogoda (dla odmiany w Wilnie ilekroć się nie pojawiałam było zimno, wietrznie i deszczowo).  Miasto na początku kwietnia witało pięknym słońcem, stosunkowo długimi nocami i temperaturą utrzymującą się w dzień w granicach 20 stopni.  Pierwsze oznaki tej wiosny dopadły mnie zatem właśnie w Kownie. Miasto pokazało się od urokliwej strony, mieszkańcy wydawali się dość sympatyczni i życzliwi (to wciąż miła odmiana po Wilnie), a uroku osobistego temu miejscu dodają rzędy nisko zabudowanych uliczek wypełnionych dość gęsto zadowolonymi i uśmiechniętymi ludźmi. Jeśli szukacie więc wygodnej, taniej i niewiążącej się z gonieniem za turystycznymi atrakcjami opcji na city break – wybierzcie Kowno.

No to pojechane…

IMAG9903

Kilka słów na rozgrzewkę

Z naszej warszawskiej perspektywy wycieczka do Kowna nie wydaje się być szczególnie wymagająca. Wraz z przyjaciółką, która towarzyszyła mi podczas tej drogi, zdecydowałyśmy się na podróż autobusem. Mimo sporego wyboru przewoźników, m.in.: Eurolines, Ecolines i Sindbad, my jak zwykle wybrałyśmy LUX Express. Jeśli jest tylko taka możliwość – Lux jest zawsze naszym pierwszym wyborem. Stosunek jakości do ceny, a przede wszystkim komfort jazdy, zawsze nas przekonują do city breaków na północnym-wschodzie w asyście LUXa. Dworzec autobusowy w Kownie ulokowany jest w okolicach centrum, więc do hotelu mogłyśmy bez problemu dojść pieszo. Teraz jest jeszcze łatwiej – od maja 2018 LOT otworzył trasę Warszawa-Kowno.

Szukając noclegu w Kownie warto wybrać miejscówkę w bliskim położeniu Starego Miasta i Alei Wolności. My zdecydowałyśmy się na hotel w jednej z przyrynkowych uliczek, co zapewniło nam krótkie spacery do wszystkich głównych atrakcji miasta. Kowno nie jest miastem drogim, a ponadto ceny noclegów są podobne do siebie niezależnie od lokalizacji, stąd warto wybrać bardziej reprezentacyjną okolicę. Dzięki temu po Kownie będziecie mogli się poruszać tylko pieszo. Jeśli jednak wybierzecie nocleg na obrzeżach to miasto zaoferuje Wam dobre połączenia autobusowe i trolejbusowe.

IMAG9904

 

Kowieński miszmasz

Kowno sprzyjało nam od początku. Bo jak inaczej pisać o mieście, które ma zajezdnię autobusową bezpośrednio przy cerkwi? Wystarczyło przejść przez ulicę żeby znaleźć się w Soborze Zwiastowania. Szczęśliwie jak na litewską cerkiew, ta była otwarta. Wnętrze zanurzone w mglistym odcieniu mięty, dodatkowo okraszone blaskiem słońca przebijającym się z wielkich okien, pozwalało poczuć się w tym miejscu dość przytulnie. Przytulnie, nie znaczy jednak swobodnie. Cerkwie mają to do siebie, że zazwyczaj czuję się w nich jakbym, niezależnie od stawianych kroków, wciąż była na jej środku, a co za tym idzie nieustannie pod obserwacją. I tutaj nie było inaczej. Opiekunki litewskich cerkwi zazwyczaj bacznie przyglądają się wszystkim gościom. Byłyśmy więc pod obserwacją dwóch zapracowanych kobiet, z których jedna oddała się rozkoszy prasowania szat, druga czyszczeniu świeczników z piasku. Trochę niepewnie wsunęłyśmy się do środka, by móc przyjrzeć się architekturze tego miejsca. Wnętrze jest gustownie, a z pewnością nieprzesadzenie zdobione złotem i ikonami. Spowijające je tafle szkła odbijały dziesiątki ust tutejszych wiernych, co dla nas wciąż jest trochę egzotycznym widokiem.

 

IMAG9828

Niepewność w cerkwi? To pomyślcie jak byłyśmy spięte gdy z butami w rękach wsunęłyśmy się do pobliskiego meczetu. Dla każdej z nas były to pierwsze kroki w świątyni islamu. Co prawda byłam wcześniej chociażby w mauzoleum Gül Baby w budapesztańskiej dzielnicy Rózsadomb, ale to jednak nie to samo. Stając na skraju meczetu, najpierw zastanawiałyśmy się co zrobić z butami i czy możemy korzystać z ichniejszej półeczki, później czym mamy ochustać głowę, aż ostatecznie jak jednak wycofać się z tego pomysłu. Uciec się jednak nie dało, a do małej świątyni wprowadził nas jej opiekun, który pozwolił nam zobaczyć wnętrze, nie przedzierając się po schodkach do części dla kobiet. Będąc w męskiej, czyli głównej części meczetu czułyśmy się jak intruzi, jednak gościnność gospodarza pozwoliła nam szybko zapomnieć o dyskomforcie. Pierwsze pytanie jakie padło w naszą stronę dotyczyło podróży. W momencie gdy młody mężczyzna upewnił się, że jesteśmy „podróżnikami” stał się wyjątkowo gościnny. O odmowie skosztowania suszonych fig i daktyli raczej nie było mowy, bo jak stwierdził jego obowiązkiem jest nakarmienie tułających się. Daktyle były niesmaczne, ale gospodarz – jedną z najmilszych osób spotkanych podczas tej wycieczki oraz najlepiej operującą językiem angielskim.

IMAG9840

Niewiele dalej od wspomnianej cerkwi i meczetu znajduje się wizytówka tego miasta – Kościół św. Michała Archanioła. Kowieński sobór (choć obecnie już nie-sobór) wzniesiony w neobizantyjskim stylu przypomina istotnie oddalone od tego regionu Europy zabytki. Litwini wykorzystują to w uroczy sposób i przykładowo… możecie kupić pamiątki z wizerunkiem soboru, wciśnięte w dobrze znane indyjskie widokówki Taj Mahal. Świątynia góruje nad Nowym Miastem i jest punktem otwierającym perspektywę Alei Wolności – największego i najbardziej reprezentacyjnego kowieńskiego deptaku. O tym co się dzieje w środku kościoła niestety Wam nie opowiemy, bo trzy dni prób wdarcia się do środka za każdym razem kończyły się fiaskiem. Nie było jednak tragedii, bo spacery w tę i z powrotem przez główny prospekt, to prawdziwa przyjemność. Aleja upstrzona jest szeregiem sklepów, restauracji i kawiarni. To też jedyne sensowne miejsce na zakupienie pamiątek. Wybór wszelkiej maści miejscówek jest tu naprawdę spory, gdyż trakt jest jedną z najdłuższych europejskich ulic przeznaczonych tylko dla ruchu pieszego.

IMAG9865

IMAG9867

Nasz wybór i zdecydowany faworyt tego traktu to Knygų ministeria. Tak fantastycznego miejsca z takim przekrojem pysznej kawy, jeszcze pyszniejszego ciasta i pięknych książek z których nie rozumiemy ani słowa próżno szukać gdziekolwiek indziej! Herbaty, czekolady, dizajnerskie ciuchy i ręcznie dziergane dodatki – znajdziecie tu niemal wszystko, choć w dość wygórowanych cenach.

IMG_20170401_154019

IMAG9890

Idąc wzdłuż Alei Wolności, mijając historyczny budynek pałacu prezydenckiego dotrzecie do serca Starego Miasta otulonego kilkoma kolorowymi, nisko zabudowanymi uliczkami. Niewielka starówka jak w soczewce pokaże Wam najpiękniejsze zabudowania, których wzniesienia datuje się na XVI wiek. Jak na starówkę przystało, centralnym jej punktem jest rynek, otoczony tak dużą liczbą kamienic, jak i kościołów. Najbardziej charakterystycznym elementem tego krajobrazu jest Ratusz z wieżą zegarową. Stąd też główny plac Starego Miasta nazywa się całkowicie zaskakująco… Ratuszowym. Budynek rozpoznacie bez trudu, charakterystyczna wieża i okalające ją spływy, wszystko skapane w śnieżnej bieli pozwoliły nadać mu imię „Białego Łabędzia”. W związku z faktem, iż Kowno nie jest usłane zabytkami – my zdecydowałyśmy się na zwiedzanie Ratusza. Za śmieszną kwotę 2 złotych od osoby miałyśmy wycieczkę na sterydach z przewodnikiem, który oprowadzał naszą potężną dwuosobową grupę przez dobrą godzinę. Łamanym litewsko-polsko-rosyjskim, mniej więcej zorientowałyśmy się co jest co, a nawet dostałyśmy zgodę na usadowienie się na fotelu burmistrza. Po wnikliwym zapoznaniu się z mało porywającą ekspozycją warto zrobić sobie przystanek i zasiąść w przytulnej Chocolaterie znajdującej się przy Placu Ratuszowym. Charakterystyczny pomarańczowy budynek wyróżnia się na tle pozostałych kamieniczek, a zmysł powonienia z pewnością doprowadzi Was na miejsce. Serio, grzechem byłoby odpuścić to miejsce!

IMAG0005

IMAG9986

U podnóża rynku znajduje się największy kościół katolicki na Litwie – Bazylika archikatedralna Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Kownie. Trzeba przyznać, że swym rozmiarem i rozmachem gotycka katedra faktycznie imponuje. Zwiedzanie jednak nie powinno Wam zająć wiele czasu. Szczególnie, że w Kownie najlepiej jest lawirować pomiędzy Rynkiem a Aleją Wolności ciesząc oko najładniejszą architekturą w tej okolicy, klimatycznymi kawiarenkami i atmosferą studenckiego miasta. Niewątpliwie jest ono zdominowane przez ludzi młodych – przebojowych, otwartych i imprezowych.

IMAG0024

IMAG0029

W okolicy jest jeszcze kilka tzw. „must see” ale nie podejmuje się jednoznacznego stwierdzenia że ich zobaczenie jest faktycznie koniecznością. Jeśli macie czas, ochotę i determinację w okolicy można zajrzeć do: Domu Perkuna, Kościoła Jezuitów i Kościół św. Gertrudy. My jednak polecamy przejść jeszcze kawałek i dojść do ruin zamku w Kownie, z których rozpościera się piękny widok na ujście rzeki Wilii do Niemna. Zasłużony odpoczynek nad brzegiem Niemna to chyba nasz ulubiony sposób na spędzanie wolnego czasu w Kownie.

IMAG9979

 

IMG_20170401_221431

Jeśli myśleliście, że to koniec kulturalnego miszmaszu – nic bardziej mylnego, w niedalekiej odległości od kościołów, soborów i meczetu znajduje się Synagoga Chóralna. Wejście jednak nie jest takie proste, ale byłyśmy dość zdeterminowane, więc zadzwoniłyśmy na numer powieszony na drzwiach do synagogi i dostałyśmy informację, że za pół godziny ktoś się pojawi – trochę skonfundowane postanowiłyśmy pokręcić się po okolicy i wrócić o wskazanej godzinie. Zwiedzanie synagogi było raczej kameralne, a opiekun budynku choć dość surowy, dał nam trochę swobody na pozaglądanie w różne dziwne zakamarki i cyknięcie kilku zdjęć.

IMAG0049

IMAG0059

Nieopodal synagogi pnąc się w górę możecie trafić do jednego z najdziwniejszych muzeów w jakim udało mi się być – Muzeum Diabłów. Znajdziecie tam ponad 3000 eksponatów z całego świata – figurki, rzeźby, malowidła, maski. W połowie marzycie już żeby to się skończyło. W związku z brakiem klimatyzacji i znikomą cyrkulacją powietrza, polecam spacer w górę miasta, w kierunku Kościoła Zmartwychwstania Pańskiego. Budowla została wzniesiona na znak wdzięczności za odzyskanie przez Litwę niepodległości w latach: 1918 i 1991. Jeśli miała się spodobać Bogu, cóż… Litwini muszą myśleć, że stwórca jest bezguściem, lub że liczą się dobre intencje. Surowy budynek i przerażająca główna wieża świątyni, na którą możecie wjechać windą – absolutnie nie mogą zostać uznane za architektoniczny cud. Jednak jakiś cud tu się odbywa, Jezus na krzyżu nie jest tu cierpiętnikiem, a sympatycznym młodzieńcem, który się do Was uśmiecha. Jeśli nawet to Was nie przekona i chcecie uciekać z tego miejsca w trybie ekspresowym możecie skorzystać z małej kolejki liniowej – funikularu. Cała podróż zajmie Wam trochę więcej niż minutę. Nim jednak zbiegniecie z Zielonej Góry, na której wznosi się kościół poświęćcie chwilę na panoramę – to jeden z najlepszych punktów widokowych w tym mieście.

IMAG0083

Na do widzenia!

Zwiedzanie Kowna jest przyjemne, ale trudno nazwać je porywającym. Miasto z pewnością nie należy do światowego kanonu podróżniczego, ale warto poświęcić mu kilka chwil ze względu na jego historię i urokliwą architekturę. Dla pasjonatów historii i polityki, miejsce obowiązkowe, bo przecież to właśnie tutaj w dwudziestoleciu międzywojennym, gdy Wilno było polskie, została tymczasowo przeniesiona stolica Litwy. Dla mnie szczególnie warte uwagi przez rozkwitającą powoli na Litwie kulturę streetartu.

IMAG0071

Kowno najlepiej odwiedzić na przełomie wiosny i lata, kiedy temperatura jest wyższa, noce dłuższe, a miasto jak na swoje możliwości – tętni życiem. Jeśli macie zaprawione żołądki – nie odpuszczajcie tradycyjnych przysmaków litewskiej kuchni – kołdunów, cepelinów i blinów. Ociekające tłuszczem dania obiadowe możecie popić regionalną odmianą kwasu chlebowego, piwem Švyturys lub lokalnym hitem sokiem jabłkowym z kminkiem. Pamiętajcie, Litwa kminkiem stoi!

IMAG0132

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s