MARRAKESZ: WIELBŁĄDY, MAŁPY, WODOSPADY

Świetnym pomysłem (a czasem nawet pomysłem ratującym życie) jest wycieczka/ucieczka z Marrakeszu i chociaż w kontekście organizacji życia i komunikacji w tym mieście brzmi to z początku nieco przerażająco to bardzo polecamy taką rozrywkę. My zdecydowaliśmy się na dwie wyprawy. Pierwszą z nich były pustynne szlaki przemierzane na grzbietach wielbłądów, drugą odwiedziny w małpim gaju przy wodospadach Ouzoud.

DSC08256x

IMG_20180121_013756_564

Na początek mała instrukcja obsługi

Wycieczkę możecie kupić przez Internet. My zdecydowaliśmy się na wykorzystanie portalu Get Your Guide, licząc, że przetrwamy i wrócimy z tych wypraw cali.

Ceny są zazwyczaj zachęcające, a cała procedura zakupu bardzo standardowa. Po wydrukowaniu potwierdzenia rezerwacji wystarczy już tylko czekać na ustalony termin i stawić się na miejscu zbiórki. Na 99% będzie ona na Jemaa El Fna albo na dużym rondzie w dzielnicy Mellah (nieopodal Pałacu Bahia). Stawcie się o umówionej porze i… wypatrujcie. Powodzenia! Ruch jest duży, a chaos panujący na ulicy nie pomaga. Macie jednak wskazówkę w stylu „szukaj busa z niebieskim logo za szybą”. Szybko orientujecie się jednak, że wycieczkowych busów z logosami we wszystkich odcieniach błękitu jest od groma i każdy mógłby być tym właściwym. Nagle zatrzymuje się jeden z nich i kierowca zaprasza Was do środka. Kątem oka spogląda na nas, ale rezerwacja chyba w ogóle go nie interesuje… „Wielbłądy?!” Wesołkowate potakiwania kierowcy busa utwierdza nas, że osiągnęliśmy już połowę sukcesu. Nie wiedzieliśmy ile jeszcze przed nami…

IMG_20180118_223843_242

 

Pomiędzy garbami

Pamiętajcie, że jest kilka wersji pustynnej wycieczki na wielbłądach. Od najkrótszej trwającej dwie godziny jazdy na wielbłądzie, po szalone kilkudniowe rajdy na dużo bardziej piaszczystych terenach saharyjskich. My pojechaliśmy za miasto na jeden dzień, wybraliśmy najkrótszą trasę (niby opinie o tym biurze podróży były najlepsze, ale wciąż nie mieliśmy przekonania jak traktowane są wielbłądy i czy chcemy brać ewentualny udział w tym procederze). Marrakesz względem traktowania zwierząt pokazał nam straszne rzeczy, na szczęście tam było zupełnie inaczej. Widok czekających wielbłądów spowodował, że zastanawialiśmy się czy serio to był dobry pomył oraz że nie ma już odwrotu. Na miejscu czekała na nas grupa trzech sympatycznych jegomościów – król wielbłądów i jego dwóch wiernych giermków. Trzeba przyznać, że panowie naprawdę bezbłędnie radzili sobie z sytuacją i doskonale znali teren. Szacun! Przygotowali nas dobrze do podróży sprawdzając czy usadowiliśmy się odpowiednio oraz owijając nasze głowy tagelmustem, chroniącym nas przed piachem i słońcem. Przemierzyliśmy kilka kilometrów na mało wygodnych wielbłądzich grzbietach czasami słuchając opowiastek przewodników, a dużo częściej słuchając marokańskich radiowych hitów w ich wykonaniu.

DSC08410x

IMG_20180117_234505_614

Okazuje się, że na sympatię dromadera trzeba sobie zasłużyć, w przeciwnym wypadku może on nie być zbyt pomocny na etapie wsiadania na niego. Nam na szczęście udało się dogadać z naszymi nowymi przyjaciółmi bez przeszkód. Co prawda zakwasy od dość poważnego rozkroku mogą dokuczać jeszcze przez parę kolejnych dni, ale za nawiązanie takich relacji nie jest to szczególnie wygórowana cena. Wycieczka przebiega przez piaszczysto-kamieniste pustkowie, małą oazę pełną palm oraz… marokańską drogę szybkiego ruchu. Ma swój przystanek w wiosce położonej dokładnie po samym środku niczego. To oddzielna atrakcja w ramach przedstawionego planu wycieczki. Berberyjska wioska składa się z… jednego domku, ogrodu i pastwiska. Czeka tam na Was trochę tradycyjnych placków z miodem i niemniej tradycyjna miętowa herbata. Warto skosztować – szczególnie, że niewielki dystans przemierzany jest w tempie charakterystycznym dla wielbłąda. Zdążycie zgłodnieć. Ale szybko o tym zapomnicie chłonąc atmosferę tego miejsca. Nasze oczy przykuł senior domu wraz z najmłodszym synem, któremu pokazywał jak paść owce. Marokańczycy dość szybko zwrócili uwagę jak bardzo jesteśmy w nich wpatrzeni, więc ojciec szepnął coś do juniora, który zaczął energicznie (a trzylatki potrafią!) biec w naszą stronę. Trochę przerażona, że zaraz dostanę reprymendę za obcesowe gapiostwo i cykanie zdjęć owcom, skostniałam na jego widok, jak się okazało zupełnie niepotrzebnie, bo malec przybiegł tylko po to, żeby mnie uściskać i dać mi całusa. To moje ukochane wspomnienie z pobytu w Maroku.

DSC08285x

dsc08294x.jpg

IMG_20180118_000011_938

IMG_20180118_000250_990

Po przerwie na wioskę Berberów czas na ponowne wdrapanie się na parzystokopytnego przyjaciela. Powodzenia przy niskim wzroście… Ja musiałam korzystać z pomocy przewodników, którzy zrobili dla mnie schodki z rąk i kolan. Po krótkiej wymianie zdań, że nie będę przecież chodzić po ludziach, panowie zarzekając się, że to absolutnie nie jest problem usadzili mnie między garbami.

Piękne widoki, cisza (przerywana śpiewami przewodników) i egzotyczny klimat wyprawy są naprawdę godne polecenia. No i samo tempo podróży przez pustynię powoduje, że można się trochę zrelaksować i docenić magię chwili. Dawajcie na wielbłądy! Tylko najpierw poczytajcie opinie o każdej wycieczce, żeby nie trafić na ludzi, którzy nie szanują zwierząt. Niestety tutaj tacy się zdarzają.

IMG_20180118_224136_316

DSC08229x

 

W małpim gaju

Wycieczka do wioski Ouzoud słynącej z wodospadów i charakterystycznych rezydentów – makaków berberyjskich, to nieco dalszy wypad. W jedną stronę w telepiącym, acz nadzwyczaj porządnym jak na nasze oczekiwania busie spędzicie przynajmniej trzy godziny w jedną stronę. Po drodze przejeżdżacie przez dużo marokańskich pustkowi, miasteczek i totalnych wioch. A przede wszystkim wjeżdżacie na tereny górzyste. Poznanie Maroka z tej perspektywy to jedna z wielu zalet tej wycieczki.

Uwaga! Po dojechaniu na miejsce dowiadujecie się od miejscowego przewodnika, że należy mu się dodatkowy hajs za to, że jest Waszym przewodnikiem (nie, nie jest to napisane w rezerwacji). Pobierze go od Was na sam koniec zwiedzania, dodając przy tym pięć razy, żebyście się nie wahali dać mu ewentualny napiwek. Nasz mistrz ceremonii okazał się być średnim mistrzem, mówiącym co prawda w pięciu językach… ale każde zdanie w innym. Posiadał on jednak jedną istotną zaletę: wiedział którędy iść.

IMG_20180118_225210_173

IMG_20180118_225505_395

IMG_20180121_012253_873

Aby dojść do głównej atrakcji musicie pokonać kręte, górskie dróżki, pamiętać o utrzymaniu tempa grupy i nie zabić się na kolejnych skałkach. Kiedy jednak zobaczycie wodospady – wszelkie wątpliwości i zmęczenie mijają. Widoki są naprawdę cudowne, mimo iż okres zimowy powoduje, że woda jest zdecydowanie bardziej brązowa niż w innych porach roku. Fanów turystycznej fotografii zapewniamy, że będą mieli sporo czasu na cyknięcie tryliarda zdjęć na fejsa, insta i dla rodziny.

IMG_20180119_233803_494

IMG_20180119_234516_896

IMG_20180119_234902_062

DSC08558x

Zasłużony odpoczynek czeka na Was w pobliskiej knajpie. Jest to jedyne takie miejsce w okolicy. Ci, którzy uważali na zajęciach z ekonomii wiedzą, że nie sprzyja to obniżce cen. Grill bar serwuje wybitnie zróżnicowane menu: tadżin i szaszłyki. Dużym plusem jest lokalizacja knajpy tuż w środku szlaku, na skarpie. Jeśli dobrze usiądziecie, będziecie mieli zapewniony odpoczynek z pięknym widokiem na wodospady.

IMG_20180121_012422_169

IMG_20180121_012012_006

IMG_20180119_235102_657

Nie to jednak było celem naszej wycieczki, więc musieliśmy wspinać się dalej! Po długiej drodze ostatecznie znaleźliśmy się w małpim gaju! Powierzchnia udostępniona dla turystów jest malutka i przypomina kiepsko zagospodarowany placyk, co może wydawać się rozczarowujące, ale dające też przeświadczenie, że większość terenów Ouzoud jest tylko do dyspozycji koczkodanowatych i rdzennych, berberyjskich mieszkańców wioski. W odróżnieniu od tego co możecie zobaczyć w centrum Marrakeszu – tutaj małpki wydają się szczęśliwe. Co najważniejsze nie są na uwięzi,  swobodnie skaczą po krzakach i przemykają pomiędzy nogami turystów. Zaprzyjaźniają się z nimi szczególnie gdy ci mają cokolwiek do jedzenia. Nie zdziwcie się jeśli z tej okazji skoczą Wam na plecak w poszukiwaniu jakiejś przekąski.

IMG_20180122_004044_798

IMG_20180122_004433_551

Mimo ich przyjacielskiego usposobienia na początku podchodziliśmy do nowych kolegów z dystansem. Przyglądaliśmy się ich wzajemnym relacjom, wspólnemu iskaniu i małpim zabawom.

Przy makakach kręci się sporo sympatycznych cwaniaczków z kieszeniami wypchanymi orzechami i owocami. Chętnie użyczą Wam trochę zapasów i jeszcze chętniej przyjmą za to napiwek. Pokażą Wam też jak obchodzić się z małpą, gdzie jej nie dotykać i czym nie irytować. Czasem kooperacja małpek i ziomków wygląda jak zaplanowana akcja w celu wyciągnięcia od turystów kasy, która jest istotnie niewielka, al przyznajemy, że po  zjedzeniu przysmaków makaki są jeszcze bardziej koleżeńskie. Szturchają Was i z maślanym wzrokiem proszą o więcej szamy, skaczą po plecach, aż ostatecznie lokują się na Twojej głowie i nie ma przebacz, musisz tak chwile z nimi pochodzić. Czego chcieć więcej?

DSC08747x

DSC08698x

dsc08672x.jpg

Wypady za miasto to nie tylko dobra okazja aby odpocząć od panującego w Marrakeszu krzyku i tłumu. To przede wszystkim świetna i stosunkowo bezpieczna przygoda w niecodziennych okolicznościach. Noszenie makaka na ramionach lub bycie noszonym przez dromadera zapewnia dużo radości i możliwości obcowania ze zwierzakami niespotykanymi w naszej szerokości geograficznej. Maroko jako cel turystyczny ma zatem inne oblicze niż tylko to znane z targowisk i wąskich uroczych lub mrocznych uliczek. Uważajcie więc na siebie, zwiedzajcie, róbcie zdjęcia wodospadom i kochajcie zwierzaki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s